Krakowski weekend galeryjny wpisał się już na dobre w kalendarz imprez kulturalnych miasta. Warto zwrócić uwagę, że to krok w dobrym kierunku na drodze budowania mody na sztukę. Za nami kolejny Krakers, czyli Cracow Gallery Weekend. Inaczej mówiąc – trzy dni ze sztuką w tle.

Impreza się rozrosła, okrzepła, z małego wydarzenia dla artbranży stała się przeglądem tego, co do zaproponowania mają krakowskie galerie. A w ramach tego weekendu zajrzeć można było także do miejsc offowych, niebędących regularnymi przestrzeniami wystaw. Co ważne, wszystkie wystawy – poza jedną – nadal można oglądać. Tak jest choćby w przypadku lokalu SM Dębniki (ul. Bałuckiego 5, gdzie wśród prezentowanych artystów pojawił się Jakub Woynarowski, reprezentant Polski na zeszłorocznym Biennale Architektury w Wenecji. W tym samym miejscu wystawia krakowski kolektyw artystyczny „New Roman”. Ale wystawa została otwarta też (choć tylko na jedną noc) w Cellar Gallery, czyli w piwnicach przy ul. Wielopole 12, i w The Greenroom (Podzamcze 25/6), czyli przestrzeni wystawienniczej (project room), a zarazem miejscu pracy artystki Kingi Lubowieckiej. To wszystko to taka miejska partyzantka artystyczna, odświeżająca energia w krakowskiej sztuce.

Ale naczelną zasadą Krakersa było jednak pogodzenie różnych estetyk. Z niezłym skutkiem. W Artemisie (ul. Poselska 15) zobaczymy znakomite prace Tamary Berdowskiej, w Ravenie (ul. Brzozowa 7) – prace Eugeniusza Muchy, w Olympii (ul. Limanowskiego 24/4b) – twórczość Bogumiła Książka, w F.A.I.T. (al. Słowackiego 58/5) – wystawę z pracami m.in. Marka Chlandy, AWACS, Artura Tajbera, Adama Rzepeckiego, a nawet z… polską fotografią erotyczną z lat 80.

Całość artykułu dostępna na: www.dziennikpolski24.pl